Żona nazywa mnie dzieciakiem…

Posted by in tata i dziecko

….a dzieci znajomych, wujciem-wariatuńciem. A ja jestem z tego dumny. :)

Na szczęście ta opinia o mnie, nie dotyczy kwestii odpowiedzialności za sprawy fundamentalne (przynajmniej nie zawsze ;) ), a jedynie mojego sposobu zabawy z dziećmi. Uwielbiam tarzać się z nimi po podłodze, wygłupiać się,  robić szalone rzeczy, głośno śpiewać i tańczyć przy ryczącym z głośników Perfect’cie (pod nieobecność mamy oczywiście ;) ). Wyczerpujący wpis na temat zabawy z dziećmi mam jeszcze planach, bo to bardzo ważna kwestia.

Dziś, zainspirowany pewnym ojcem, o którym za chwilę, chcę pozostawić cię z jedną myślą: jeśli chcesz bawić się ze swoim dzieckiem, to ty musisz wejść w jego świat, a nie ono w twój. Jeśli chcesz bawić się ze swoim dzieckiem, musisz zejść z piedestału i uklęknąć na czworaka. Zobaczyć świat jego oczami. Musisz pozwolić dziecku na nadanie tonu zabawy i słuchać, co ono chce ci powiedzieć, w co chce się bawić. Ty jesteś gościem w jego świecie, więc choćbyś był prezesem lub prezydentem, nie dyryguj tylko słuchaj i naśladuj.

Nie potrafisz? Jasne, że potrafisz! Przecież to my, faceci, będąc głęboko w środku „dzieciakami”, jesteśmy najlepszymi kompanami do zabaw dla naszych kilku-kilkunastoletnich dzieci. Jeśli nie jesteśmy nadęci, podduszeni krawatami i skamieniali na pomnikach, które sami sobie wystawiliśmy, to dziecko, które w nas drzemie, jest fenomenalnym potencjałem do budowania relacji  z naszymi pociechami. Trzeba tylko chcieć! Pokazałeś już swojemu dziecku swoją ulubioną zabawę z dzieciństwa? Wyścig pokoju? Zośkę? Resoraki, żołnierzyki, tunele i dokopanie się do fundamentów piaskownicy. Przecież to były takie świetne zabawy! Pomyśl o tym… zamiast narzekać, że całymi dniami twoje dziecko siedzi przed telewizorem lub komputerem.

Inspiracją dla tego krótkiego wpisu był kanał YouToube Daniela Hashimoto, animatora w Dreamworks, który w taki oto sposób wchodzi w świat swojego syna.

Bądź więc dzieciakiem i wspaniałym kompanem zabaw dla swoich dzieci. Zobaczysz też, że gdy żona znów nazwie cię dzieciakiem, ton jej głosu nie będzie już ironiczny, ale będzie miał w sobie delikatną nutę dumy i podziwu.

Niezmiennie zachęcam do dzielenia się swoimi doświadczeniami w komentarzach i zapisania się do newslettera z nowościami.